A na kolację makaron z pesto

Od jakiegoś czasu, gdy tylko któreś z nas spojrzy w kierunku donicy z bazylią mówi, że musimy zrobić pesto. Często na kolację jadamy makaron i dzisiaj, w końcu padło na ten włoski smakołyk. Jako że w polskich realiach orzeszki piniowe tradycyjnie używane do wyrobu pesto są po prostu idiotycznie drogie używamy sparzonych i obranych ze skórki orzechów włoskich.

Pesto wywodzi się z rzymskiej potrawy zwanej moretum, ziołowo-serowej pasty, którą starożytni smarowali pieczywo. Współczesne pesto jada się najczęściej z makaronem choć nic nie stoi na przeszkodzie żeby użyć go w roli pasty do pieczywa czy nawet panierki. Obecnie podstawowym ziołem używanym do wyrobu pesto jest bazylia, która co ciekawe pochodzi z Indii gdzie rzadko wykorzystuje się ją w kuchni. Jest za to używana w tradycyjnej medycynie i w celach rytualnych. W Azji Południowo-Wschodniej często stosowana jest do deserów i napoi oraz jako przyprawa do zup. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby użyć jakiegoś innego zioła – np. melisy. Można też zrobić pesto z suszonych pomidorów albo grillowanych warzyw.

Bazylia poprawia trawienie, działa przeciwskurczowo, przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie. Ma też lekkie działanie antydepresyjne i uspokajające podobne do melisy. W tradycyjnej medycynie indyjskiej wykorzystywana jest też w leczeniu astmy i cukrzycy. 

Składniki:

  • 1 garść orzeszków piniowych lub sparzonych i obranych ze skórki orzechów włoskich
  • 6 garści świeżych liści bazylii
  • 2 ząbki czosnku
  • 20 g dojrzewającego sera (np. grana padano lub pecorino) pokrojonego w kostkę
  • 6 łyżek oliwy
  • ¼ łyżeczki soli
  • ¼ łyżeczki czarnego pieprzu

Sposób przyrządzania:

Tradycyjnie powinno się pesto ucierać w granitowym moździerzu, ale że mamy XXI w. to używamy blendera. 😉 Wszystkie składniki po prostu do niego wrzucamy i ucieramy na nie-do-końca-gładką masę.

Do pesto najlepiej nadaje się jakiś karbowany makaron, który obficie się nim oblepi. My zazwyczaj wybieramy fusilli, po naszemu świderki. 🙂 Makaron należy ugotować al dente zgodnie z instrukcją na opakowaniu, odcedzić i dokładnie wymieszać z pesto. Ilość pesto z tego przepisu wystarczy na całe półkilowe opakowanie makaronu.

5 myśli nt. „A na kolację makaron z pesto

  1. Lawendzia

    Witajcie 🙂 Rety, jak dobrze, że piszecie po ludzku (że np. fusilli to świderki). Człowiek nie będzie się głowił i szukał, a z czasem, w naturalny sposób, obezna się z tym „fachowym” nazewnictwem 🙂
    Czy 6 garści bazylii odpowiada doniczce tego ziółka kupionej w Lidlu (biedronkowe doniczki są sporo mniejsze) czy powinnam nabyć dwie od razu?

    Odpowiedz
    1. Paweł Autor wpisu

      Wydaje mi się, że taki dorodny krzaczek ze sklepu powinien wystarczyć. Zresztą w gotowaniu odrobina improwizacji jest zawsze mile widziana. Parę listków w tą czy w tamtą nie zrobi dużej różnicy. Nie chodzi przecież o to żeby się trzymać przepisów z aptekarską dokładnością. 😉
      Swoją drogą to ze świeżymi ziołami nie ma się co bać, że kupi się za dużo. Zawsze można je oskubać (bazylia, mięta, melisa) lub posiekać (koperek, pietruszka, szczypior), zapakować do pudełka i zamrozić. Robimy tak z praktycznie każdą zieleniną i potem mamy zioła jak-świeże na wyciągnięcie ręki.

      Odpowiedz
  2. Pingback: Gnocchi, czyli kopytka i pesto z karczochów – Zdrowsze Jedzenie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *